„Urządzenia elektryczne” – rozwiązywanie zagadek A. Maćkowiaka; poznawanie urządzeń elektrycznych, ćwiczenie analizy słuchowej.
Rodzic czyta zagadki, dzieci podają rozwiązania. Dzielą wyrazy na sylaby z pomocą gestodźwięków (klaskanie, tupanie itp.), podają liczbę sylab w wyrazie. Młodsze dzieci tylko dzielą na sylaby, bez ich przeliczania. Starsze mogą wymienić pierwszą i ostatnią głoskę w wyrazach. Na zakończenie rodzic pyta: Co łączy te przedmioty, co jest wspólnego dla nich? Dzieci udzielają odpowiedzi, dochodzą do wniosku, że aby te rzeczy działały i można było z nich korzystać, potrzebny jest prąd.
Telewizor
Popularne urządzenie.
Ja się przed nim często lenię,
A wy bajki oglądacie.
Pewnie już odpowiedź znacie.
Pralka
Kiedy brudne masz ubranie,
Z jej pomocą zrobisz pranie.
Urządzenie to praktyczne,
Zwykle jest automatyczne.
Lodówka
Pokarm żaden się nie psuje,
Gdy go ona przechowuje.
Zimna nawet w ciepłym lecie.
Co to zatem? Odgadniecie?
Radio
Z telewizją konkuruje,
Dźwięki tylko emituje.
Muzyka w nim często leci.
Co to jest? Powiedzcie dzieci?
Czajnik Bezprzewodowy być może, Wodę podgrzać ci pomoże. Gwizdkiem wtedy alarmuje, Gdy się woda zagotuje.
Suszarka Podłącz ją do prądu – wietrzyk będzie wiał. Wysuszysz nią wszystko to, co będziesz chciał. Często po kąpieli pewnie jej używasz. Co takiego, powiedz, zagadka ta skrywa?
Krajalnica W wielu sklepach się znajduje, Ciężką pracę wykonuje. Chleb, wędlinkę oraz serki Ona kroi ci w plasterki. Ostrą ma też bardzo tarczę, Więc uważaj na swe palce.
Dzieci kolorują koła pod ilustracjami przedstawiającymi zimowe ubrania w zależności od liczby sylab.
5-latki
Praca z ZG28 – kodowanie, przeliczanie, rozwój percepcji wzrokowej oraz umiejętności grafomotorycznych.
Dzieci rysują po śladzie urządzenia elektryczne, przeliczają je i rysują odpowiednią liczbę kresek. Następnie rysują szlaczek po śladzie.
„Urządzenia elektryczne dawniej i dziś” – zabawa dydaktyczna; czytanie znaczków – symboli do prania, prasowania, suszenia itp.
Rodzic przygotowuje worek, umieszcza w nim: trzepaczkę, sitko do przecierania, nieelektryczną wyciskarkę do soku z cytryny, młynek do pieprzu szczoteczkę do zębów, małą szczotkę, tzw. zmiotkę itd. Dzieci losują bez patrzenia wybrany przedmiot, próbują rozpoznać, co trzymają w dłoniach. Po wyciągnięciu z worka podają nazwę danej rzeczy, jej zastosowanie oraz sposób działania. Następnie rodzic pokazuje zdjęcia urządzeń elektrycznych lub znajdujących się w domu które zastępują dzisiaj dawniejsze urządzenia: blender, mikser, sokowirówka, itp.
W dowolnym momencie dnia wybierzcie z rodzicami buźkę określającą Wasz nastrój.
„Zagadki – niespodzianki” – rozwiązywanie zagadek A. Maćkowiaka; ćwiczenie analizy słuchowej; przypomnienie zasad bezwzględnego zakazu korzystania z prądu przez dzieci.
Rodzic czyta zagadki. Dzieci odgadują, następnie z przygotowanego wcześniej przez rodzica woreczka rozpoznają za pomocą dotyku i wyciągają przedmioty takie jak: żarówka, latarka, przewód (kabel, przedłużacz – wybór rodzica). Dzieci podają ich nazwy, określają, do czego służą, dzielą wyrazy na sylaby z wykorzystaniem gestodźwięków. Rodzic podsumowuje i pyta: Co łączy te wszystkie przedmioty, co mają wspólnego? Dlaczego nie wolno korzystać z prądu? Dzieci odpowiadają, sięgając do własnych przeżyć i doświadczeń.
Żarówka
Uważajcie teraz, dzieci:
Dzięki niej światełko świeci,
Wie to każda mądra główka,
Że odpowiedź to…
Żyrandol
Montowany na suficie.
Choć jest ciemno, to widzicie.
On oświetli twe mieszkanie.
Teraz czas na zgadywanie.
Latarka
Na baterię, z żaróweczką,
Konkuruje z zwykłą świeczką,
Kiedy ciemno jest na dworze,
Ona chętnie ci pomoże.
Kabel
Nim łączymy telewizor z elektryczną siecią,
Zabronione jest to jednak wszystkim małym dzieciom.
Niebezpieczny prąd w nim płynie – może zrobić szkodę.
A inaczej nazywamy go zwykle przewodem.
„Kable, przewody, liny…” – zabawa dydaktyczna
Rodzic przygotowuje pudełko, w którym umieszcza po 2 sztuki takiej samej długości przedmiotów, takich jak np.: linki, przedłużacze różnej długości, nitki, żyłki wędkarskie (co dostępne jest w domu). Wyjmuje z pudełka przedmioty, dzieci podają ich nazwy, określają do czego służą. Rodzic prosi, by dzieci pomogły zmierzyć długość obiektów za pomocą stopy, dłoni. Dzieci liczą palce, wskazują, że zarówno dłoń, jak i stopa mają 5 palców. Rodzic prezentuje liczbę 5, omawia jej wygląd. Wspólnie z dzieckiem podaje nazwy palców jednej dłoni.
Spróbuj zmierzyć samodzielnie np. dłonią długość swojego auta albo książki, stopą długość koca lub dywanu.
„Skąd się bierze prąd?” – burza mózgów; poznawanie źródeł energii elektrycznej.
Rodzic prezentuje świeczkę, lampę naftową (może być ilustracja) i lampkę elektryczną. Dzieci podają nazwy przedmiotów, omawiają ich zastosowanie oraz wskazują cechę wspólną – że dają światło.
świeca woskowa
lampa elektryczna
lampa naftowa
Rodzic pyta: Co trzeba zrobić, by te przedmioty świeciły, dawały światło?. Dzieci udzielają odpowiedzi. Ustalają, że do lampki elektrycznej potrzebny jest prąd. Rodzic pyta: Skąd się bierze prąd? Kiedy można zobaczyć prąd?, dzieci udzielają odpowiedzi. Rodzic informuje, że aby powstał prąd, potrzebne są różne urządzenia, źródło energii: naturalne, takie, jak woda, słońce, powietrze (wiatr) i inne, wytworzone przez człowieka, np. siła mięśni człowieka podczas kręcenia korbą (dawniej), dynamo w rowerze lub przetworzone zasoby naturalne ziemi. Rodzic opowiada o urządzeniu o nazwie generator (inaczej prądnica) – wytwarza prąd, a ten może być magazynowany, np. w baterii, z której później ludzie korzystają i używają w pilotach do telewizora, telefonach, zabawkach itd.
Dzieci 4- letnie przeliczają do pięciu np. orzechy, kredki.
„Liczba 5” – praca z KP2.19.- 5-latki
Zapoznanie z liczbą, jej aspektem kardynalnym i porządkowym; odzwierciedlanie liczby za pomocą symboli, ćwiczenia grafomotoryczne.
Dzieci dorysowują lub skreślają elementy tak, by w każdej pętli było ich 5. Następnie łączą liniami lampki z gniazdkami (piątym z lewej i piątym z prawej strony).
Paluszki” – zabawa dydaktyczna w oparciu o tekst Iwony Jabłońskiej-Gabrysiak; utrwalenie liczby 5; poznawanie różnych znaczeń wyrazu „paluszki”; wprowadzanie do zachowań proekologicznych – zbiórka zużytych baterii.
Rodzic przedstawia tekst Iwony Jabłońskiej- -Gabrysiak; prosi dzieci o wyjaśnienie, co oznacza słowo paluszki. Dzieci udzielają odpowiedzi,
np.: przekąska (słone rurki-ciastka do jedzenia), części ręki, nazwa potrawy (rybne, krabowe).
Rodzic prezentuje różnej wielkości i różnego kształtu baterie – każdej po 5 sztuk (okrągłe, płaskie). Informuje, że często ludzie na okrągłe baterie mówią paluszki. Dzieci porównują baterie, przeliczają, ustalają, że np. każdego rodzaju baterii jest 5 sztuk; mierzą palcami ich długość, wskazują najkrótsze, najdłuższe itp. Rodzic pyta: Co zrobić ze zużytymi bateriami? Dzieci udzielają odpowiedzi, Rodzic informuje, że istnieją takie miejsca, które nazywają się Punktami Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, w skrócie PSZOK, i tam można pozostawić wszystkie elektryczne śmieci.
Paluszki
Iwona Jabłońska-Gabrysiak
Są paluszki i paluszki. Jedne karmią nasze brzuszki, chrupią solą posypane, w wielkim piecu wypiekane. Drugie mają rączki moje, pięć u każdej – tak jak twoje. Jeszcze są paluszki trzecie, tego nigdy nie zgadniecie. Mają mocy co niemiara, często występują w parach. Różne sprzęty zasilają, lecz się szybko zużywają. To baterie! – powie Staś, Małgosia oraz Jaś. – Nie wyrzucaj ich do śmieci! – Wiedzą o tym wszystkie dzieci. Do specjalnych pojemników trzeba zanieść je bez liku.
Źródła energii – zabawa ruchowa orientacyjno-porządkowa.
Dzieci swobodnie poruszają się po pokoju. Na sygnał i hasła rodzica: mięśnie! – kładą się na plecach, unoszą nogi do góry, naśladują kręcenie pedałami na rowerze; słońce! – stają wysoko na palcach, unoszą ręce w górę, wykonują dłońmi półobroty, naśladując świecące słońce; wiatr! – dobierają się w pary, jedno dziecko z pary krzyżuje ręce, drugie podaje mu swoje dłonie, kręcą się cwałem bocznym – naśladują „wiatraczki”.
Na koniec zajęć zapraszam do obejrzenia filmu pt. "Nie taki prąd straszny".
Miłego dnia! Pozdrawiamy Pani Karolina i Pani Ewa☺❤💚💛
„Węglowa opowieść”– słuchanie tekstu Wandy Chotomskiej i rozmowa na jego temat; poznawanie znaczenia węgla.
Węglowa opowieść
Wanda Chotomska
Mruczy piec, mruczy kot pod piecem, mruczy Agatka. Piec mruczy, bo w nim napalone, kot – bo mu ciepło i dobrze, a Agatka – ze złości. Bo została sama w domu i się nudzi. Tarmosi kota za uszy, ale Mruczek nie chce się z nią bawić. Śpiący jestem, Agatko, baw się szmatką, Agatko, lalce sukienkę uszyj, nie tarmoś mnie za uszy. Domyśla się tego Agatka z Mruczkowego mruczenia. Dała więc Mruczkowi spokój. Spojrzała na piec. A od pieca szło senne ciepło i senny, różowy blask. Podłoga była poziomkowa, z podłogi wyrastały nóżki krzeseł, podobne do rudego lasu, a kubełek z węglem wyglądał jak gruby pień. Zakołysało się to wszystko przed oczami, jakby płynęła, płynęła na stołeczku, przemienionym nagle w łódkę, przez wielki las, już nie domowych sprzętów, lecz dziwnych drzew. I las szumi wachlarzami liści:
– Psst… cichutko, Agatka zasypia, płynie we śnie przez dziwny las, szumią palmy, a skrzypy skrzypią, zaczynamy bajkę. Już czas.
Wtedy odezwał się węgielek z kubełka:
– Był las sprzed tysiącleci, woda zalała las. Zaśnij Agatko, bo teraz na bajkę – niebajkę czas… Bajkę, bo tylko w bajkach ludzkim głosem mówi węgielek, niebajkę, bo tak było naprawdę, taką prawdę odczytali uczeni. Woda zalała las. Kiedy spadła, został muł – i ziemia coraz grubszą kołderką przykrywała dawny las. Powietrze nie mogło się tam wcale docisnąć i drewno twardniało powoli, aż zmieniło się w czarny węgiel. I znów mruczy piec, mruczy kot pod piecem, tylko Agatka nie mruczy. Zapatrzyła się na różowe blaski biegające po podłodze, na błyszczący kubełek, na światła ulicy goniące się po ścianach pokoju.
– Tu…tu…tu… – trąbi za oknami jakiś samochód i Agatce zdaje się, że to ona na swoim stołeczku, przemienionym w samochód, odjeżdża w daleką podróż…
Śpi Agatka, śpi. Samochód jej się śni… Żeby jechał samochód, benzyna jest potrzebna, a benzynę też można zrobić z czarnego węgla.Kołysze się Agatka na miękkim samochodowym siedzeniu i nagle – stop! – maszyna zatrzymuje się przed apteką. I ze szklanych półek wołają różne lekarstwa:
– Chodź, Agatko, do apteki, chodź zobaczyć z węgla leki! A okrągła, biała tabletka wytoczyła się aż na ladę i podskakuje, i wyśpiewuje:
– Aspiryna jestem mała, także z węgla, chociaż biała! Sąsiedni sklep to perfumeria. Stamtąd właśnie wołają do Agatki perfumy z kolorowych flakoników.
– Powąchaj nas, Agatko! Pachniemy ładniej od kwiatków. Same sobie nie wierzymy, że też z węgla pochodzimy…
Samochód wiezie Agatkę dalej, za miasto, widać tam jakąś wielką budowę. To buduje się kombinat chemiczny, wiele rzeczy będzie się tu robiło z węgla. I nagle Agatka przypomniała sobie, że mama, wychodząc, powiedziała: „Postaw, córeczko, herbatę na gazie…” – a gaz też jest z węgla. Agatka przeciera oczy… Mruczy piec, mruczy kot pod piecem, stołeczek jest znów tylko stołeczkiem, nie łodzią ani
samochodem, a blask padający od pieca wyzłaca węgiel w kubełku jak najprawdziwsze złoto.
Rodzic przedstawia tekst, omawia go, pyta:
- Co robili Mruczek i Agatka?
- Co się stało, gdy Agatka patrzyła na piec?
- Jaka bajka przyśniła się Agatce?
- Co było z węgla? itp.
Rodzic prezentuje kawałki węgla (kamiennego, brunatnego, drzewnego) lub na ilustracji, pyta: Skąd się wziął węgiel?
- Jak powstał?
- Gdzie dzisiaj jest węgiel?
- Jak nazywa się miejsce, w którym wydobywa się węgiel?
- Kto go wydobywa?
- Jak węgiel dostaje się do naszych domów?
Dzieci udzielają odpowiedzi, podają nazwy rodzajów węgla, omawiają ich wygląd, określają cechy charakterystyczne i różnice między nimi.
węgiel brunatny
węgiel drzewny
węgiel kamienny
Rodzic pokazuje zdjęcie wagonu przewożącego węgiel oraz napis: wagon. Dzieci analizują wyraz: dzielą na sylaby (4-latki), wymieniają pierwszą głoskę. Następnie rodzic pokazuje zdjęcie, na którym widnieją wagony oraz napis: wagony, dzieci analizują ten wyraz: dzielą na sylaby, podają pierwszą głoskę. Rodzic pyta: Jaka jest różnica między wyrazem wagon a wagony?, dzieci podają różnice: różna liczba sylab, inny dźwięk na końcu wyrazu. Rodzic prosi, by dzieci podały przykłady par wyrazów, w których „magiczna głoska y” zamienia jeden przedmiot w kilka przedmiotów.
wagon
wagony
górnicy w pracy
„Jak powstawał węgiel” – rysowanie węglem; przedstawianie historii powstawania węgla.
Rodzic przygotowuje białe kartki oraz węgiel do rysowania. Dzieci przypominają, jak powstawał węgiel i skąd o tym wiadomo, oglądają kawałki węgla do rysowania, podają jego cechy charakterystyczne. Następnie przedstawiają te treści w trakcie rysowania węglem. Jeżeli nie ma węgla w domu, można narysować czarną kredką.
„Y – wagony” – praca z KP2.18 -5 latki.Dzieci otaczają pętlami obrazki, których nazwy kończą się głoską y.
„Skąd się bierze ciepło w domu?” – burza mózgów; poznawanie źródeł ciepła.
Dzieci odpowiadają na pytania:
- Skąd się bierze ciepło w domu?
- Jak to się dzieje, że są ciepłe kaloryfery?
- Co jest w środku kaloryfera?
- Czy węgiel jest jedynym źródłem ciepła?
- Co się stanie, kiedy zabraknie węgla?
Dzieci odpowiadają, rodzic zapisuje wszystkie pomysły na kartce. Następnie wykonuje prosty szkic drogi ciepła w domu: od pieca, poprzez rury do kaloryfera i z powrotem. Informuje, że są źródła ciepła nieodnawialne, np.: węgiel, ropa naftowa, gaz, i odnawialne, np.: słońce (kolektory słoneczne), woda (elektrownie wodne), skały i grunt (gorące źródła geotermalne), a także biopaliwa z roślin uprawnych (rzepak, kukurydza, buraki cukrowe, trzcina cukrowa), resztek organicznych (z pól, lasu). Rodzic prosi, by dzieci dokonały analizy słuchowej par wyrazów: kaloryfer – kaloryfery, kolektor – kolektory, biogaz – biogazy. Młodsze dzieci dzielą wyrazy na sylaby. Starsze- 5 latki mogą wskazać, że w wyrazie kolektor ukrył się wyraz tor (podobnie w liczbie mnogiej).
W dowolnym momencie dnia wybierz z rodzicem buźkę, określająca Wasz nastrój.
– „Smok wawelski” – zabawa z elementem czworakowania. Dzieci dobierają się w pary, np. z rodzeństwem. Związują sobie np. sznurkiem, szalikiem itp. 2 nogi w kostkach: prawą jednego dziecka z lewa drugiego dziecka - tworzą w ten sposób smoka. Spacerują z tak związanymi nogami w pozycji na czworakach, na hasło: Dratewka! - odpoczywają, aż rodzic da sygnał do spaceru.
– „Mur obronny”– ćwiczenie dużych grup mięśniowych. Rodzice stoją w szeregu z innymi dziećmi tworząc mur, przedszkolak podchodzi i próbuje przecisnąć się przez stojących murem, a ci uniemożliwiają im to, zachowując jeden warunek: nikt nie dotyka nikogo ręką ani nie uderza nogą. Można powtórzyć zabawę w zmienionych składach.
„Co to jest Polska?” – burza mózgów na podstawie wiersza Władysława Bełzy „Katechizm polskiego dziecka”.
Rodzic czyta/recytuje wiersz.
Katechizm polskiego dziecka Władysław Bełza
Kto ty jesteś? – Polak mały. Jaki znak twój? – Orzeł biały. Gdzie ty mieszkasz? – Między swemi. W jakim kraju? – W polskiej ziemi. Czym ta ziemia? – Mą ojczyzną. Czym zdobyta? – Krwią i blizną. Czy ją kochasz? – Kocham szczerze. A w co wierzysz? – W Polskę wierzę. Coś ty dla niej? – Wdzięczne dziecię. Coś jej winien? – Oddać życie.
Rodzic zadaje pytania:
- O kim jest wiersz?
- Gdzie mieszka Polak?
- Jaki ma znak?
- Czym jest polska ziemia?
- Co to znaczy, że została zdobyta krwią i blizną?
- Co każdy Polak powinien zrobić dla ojczyzny?
Następnie dzieci podają swoje propozycje odpowiedzi na pytanie, czym jest dla nich Polska. Rodzic zapisuje je na kartce dużego formatu, na której jest narysowany kontur mapy Polski i umieszczony napis Polska.
„Mieszko I. Narodziny” – słuchanie i rozmowa na temat tekstu Pawła Wakuły.
Rodzic wprowadza dzieci w tematykę zajęć: Tereny dzisiejszej Polski we wczesnym średniowieczu zamieszkiwały liczne plemiona słowiańskie. W centrum, w Wielkopolsce żyli Polanie. Na ich czele stał jeden z rodów z okolic Gniezna, zwany Piastami. Pierwszym władcą z rodu Piastów był Mieszko I. Następnie Rodzic czyta tekst.
Mieszko I. Narodziny (fragmenty książki „Jagiełło pod… prysznicem. Opowieści o władcach Polski”) Paweł Wakuła
Nie uwierzycie! Bezdomna kotka urodziła w naszej piwnicy kocięta! Dziadek powiedział, żeby na razie jej nie przeszkadzać i tylko raz dziennie dosypywał suchej karmy na spodeczek i wymieniał jej wodę. Po kilku dniach poszliśmy zobaczyć, jak się miewa. Kotki były malusieńkie, nie większe od dłoni. Dwa czarne jak smoła, jeden biało-rudy, a trzy pręgowane. Niestety, nie mogłem obejrzeć ich z bliska, bo matka miauknęła ostrzegawczo. Dziadek powiedział, że to dlatego, że boi się o swoje dzieci.
– One są jeszcze zupełnie bezradne – tłumaczył. – Za jakiś czas wszędzie będzie ich pełno, ale na razie są uzależnione od matki. I nie ma w tym nic dziwnego, w końcu są ślepe.
– Nic nie widzą? – zdziwiłem się.
– Jak wszystkie kocięta po urodzeniu – powiedział dziadek. – To mi przypomina, że Mieszko I był ślepy do siódmego roku życia.
– Kto taki? – spytał tata.
– Mieszko, pierwszy historyczny władca Polski – przypomniał dziadek.
– Przecież wiem – mruknął tata. – Pamiętam ze szkoły, że Mieszko powiększył terytorium plemiennego państwa Polan, przyłączając Mazowsze, Pomorze, kraj Wiślan i Śląsk. Takie są fakty. Natomiast nigdy nie słyszałem o tym, że w dzieciństwie był niewidomy.
– Trzeba było bardziej uważać na lekcjach – ofuknął go dziadek. – O ślepocie małego księcia donosi w swojej kronice Gall Anonim!
– Pisanie anonimów to bardzo brzydka rzecz! – pochwaliłem się wiedzą. Dziadek pogłaskał mnie po głowie.
– Gall Anonim nie był donosicielem, lecz benedyktyńskim mnichem – wyjaśnił. (…) W swojej Kronice polskiej, spisanej po łacinie historii naszego kraju do roku 1114, opisał początki państwa polskiego.
– Skoro żył tyle lat po Mieszku, to skąd wiedział, że książę był w dzieciństwie niewidomy? – spytał podchwytliwie tata.
Dziadek tylko machnął ręką i odwrócił się do mnie.
– To alegoria, no wiesz, taka obrazowa przenośnia! W roku 966 książę Polan przyjął chrzest, a wraz z nim ochrzczono cały kraj. Ślepota oznaczała więc, że Polska tkwiła dotąd w mrokach zabobonów, ale dzięki Mieszkowi cudownie odzyskała wzrok, czyli została oświecona. Tata podrapał się po głowie.
– A, chyba że tak! Teraz rozumiem!
– Mieszko przyjął chrzest z rąk czeskich, bo nie chciał uzależniać się od Niemiec – mówił dalej dziadek. – Aby wzmocnić sojusz z południowymi sąsiadami, wziął za żonę czeską księżniczkę Dobrawę. Dzięki temu do Polski trafili pierwsi księża, a wśród nich biskup Jordan, który podlegał bezpośrednio papieżowi.
– A co ten Mieszko miał do Niemców? – spytałem.
– Ich władca, cesarz Otton I Wielki, miał chrapkę na ziemie zamieszkane przez Słowian. Na zdobytych przez siebie terenach zakładał wojownicze marchie*, a miejscowej ludności siłą narzucał wiarę chrześcijańską.
– A Mieszko nie chciał mu się podporządkować?! – domyśliłem się.
– Otóż to – uśmiechnął się dziadek. – Musisz wiedzieć, że nie było mu łatwo. Przez pewien czas książę, aby uniknąć najazdów, płacił nawet cesarzowi trybut, czyli daninę z części swoich ziem.
– Nazywajmy rzecz po imieniu! – tata zmarszczył groźnie brwi. – To był zwyczajny haracz!
– Nie uchroniło to Polski od wojen z potężnym sąsiadem. (…) To były trudne chwile dla młodego państwa polskiego. Było ono wówczas słabe jak… mm… – dziadek szukał właściwego słowa.
– Jak ślepe kocię – wtrącił tata.
– Właśnie! – dziadek z uznaniem kiwnął głową. – Za to już w roku 990 to Mieszko był stroną atakującą. Wyprawił się na Czechy, przyłączając do swoich ziem Śląsk i Małopolskę. – Wszystko mi się miesza – przyznałem. – Raz Czesi są z nami w sojuszu, a za chwilę na nich napadamy?! – W tamtych czasach przymierza zmieniały się jak w kalejdoskopie – wyjaśnił dziadek. – Dobrze, że mieliśmy mądrego i znającego się na sprawach wojennych księcia – zauważył tata. – Najważniejsze, że dalekowzrocznego – dodał dziadek. – Mieszko wiedział, że bez przyjęcia chrztu nie zdoła dłużej opierać się niemieckiej potędze. Nowa religia jednoczyła kraj, a księża, którzy jako jedyni potrafili czytać i pisać, szerzyli kulturę i usprawniali administrację. Zresztą wystarczy spojrzeć na naszych sąsiadów – Wieleci, Obodryci, Prusowie… Narody, które do końca trwały przy pogaństwie, szybko przestały istnieć! – To jaki w końcu był ten Mieszko? – spytałem przekornie. – Ślepy czy dalekowzroczny? Dziadek potargał mi czuprynę. – Mieszko był bardzo odważny, a do tego ciekaw świata. Zupełnie jak ten malec! – kiwnął głową w stronę kociąt. I rzeczywiście, jeden z kotków, choć jeszcze ślepy, wyczołgał się z pudełka i na chwiejnych łapkach dreptał przed siebie. – Chcesz, to będzie twój – powiedział dziadek. – Jak dasz mu na imię? – Mieszko! – zawołałem uszczęśliwiony.
Rodzic wyjaśnia niezrozumiałe dla dziecka słowa i wyrażenia, zadaje pytania:
- Kim był Mieszko I?
- Skąd pochodził?
- Gdzie mieszkał?
- Jak nazywał się jego ród?
- Dlaczego był ważny?
- Czy naprawdę Mieszko I był niewidomy?
- Kto był w opowiadaniu ślepy? Dlaczego?
- Kiedy powstała Polska?
Rodzic prezentuje mapy Polski lub zdjęcia, obrazki map: obecne terytorium Polski i z czasów Piastów; dzieci porównują je.
„Stolice Polski” – zabawa spostrzegawcza.
Rodzic przygotowuje mapę Polski, lokomotywę z napisem Stolice Polskioraz 6 wagonów z napisami: Giecz, Gniezno, Poznań, Płock, Kraków, Warszawa, a także pudełko, a w nim zdjęcia przedstawiające charakterystyczne miejsca dla danej miejscowości, np. Zamek Królewski w Warszawie, smoka wawelskiego, poznańskie koziołki, i kopertę z herbami tych miejscowości. Proponuje zabawę w podróż po historii Polski – dzieci poruszają się i śpiewają piosenkę Jedzie pociąg z daleka.
Rodzic kładzie na stole/podłodze lokomotywę i odczytuje napis. Dzieci wyjaśniają, co oznacza wyraz stolica, i podają znane im stolice. Następnie rodzic przypina wagony. Dzieci wspólnie odczytują napisy, a potem losują zdjęcia z pudełka i dopasowują do nazw miejscowości. Tak samo postępują z wylosowanymi z koperty herbami miast. Rodzic wyjaśnia, że w historii Polski było kilka miejscowości, które pełniły funkcję stolicy. Miejscowości te były siedzibą najważniejszych osób w państwie, nie tylko królów, ale również biskupów. Dziś stolicą Polski jest Warszawa. Dziecko wspólnie z rodzicem odszukują na mapie wszystkie poznane stolice Polski i zaznaczają w wybrany przez siebie sposób.
smok wawelski w Krakowie
Zamek Królewski w Warszawie
Katedra Gnieźnieńska
poznańskie koziołki
Wzgórze Tumskie w Płocku
Kościół św. Mikołaja
i Wniebowzięcia Najświętszej Maryii Panny w Gieczu
Herby
KRAKÓW
POZNAŃ
GNIEZNO
PŁOCK
„Łódź rybacka” – ćwiczenie uruchamiające duże grupy mięśniowe. Przedszkolaki w parach np. z bratem, siostrą w siadzie skrzyżnym plecami do siebie. Chwytają się za ręce uniesione w bok. Kołysząc się na boki, wykonują boczne skłony tułowia. Po chwili odwracają się do siebie przodem, w siadzie prostym w niewielkim rozkroku, stopy mają oparte o stopy. Chwytają się za dłonie i wykonują na przemian skłony tułowia w przód i w tył, naśladując wyciąganie sieci.
„Brodzimy w wodzie” – ćwiczenie przeciw płaskostopiu. Dzieci chwytają palcami stopy małe klocki i przenoszą je stopą do pudła z klockami.
„Katechizm polskiego dziecka” – próba pamięciowego opanowania wiersza Władysława Bełzy. Rodzic przypomina tekst, a dzieci powtarzają go i próbują nauczyć się na pamięć. Chętne dzieci próbują samodzielnie odtworzyć wiersz lub dobierają się w pary i deklamują z podziałem na role pytającego i osoby odpowiadającej.